Chcielibyście gdzieś tanio polecieć, ale nigdy nie byliście za granicą i nie znacie języka obcego? Litwa to idealne miejsce. Tutaj jest tanio, przyjemnie i można dogadać się po Polsku.

Ten wyjazd był jednym z pierwszych, które organizowałem dla większej grupy, bo aż dla 5 osób. Loty  do Wilna linią Wizzair są w bardzo korzystnych cenach, więc warto skorzystać i odwiedzić stolicę Litwy.

Jako, że Lot z Warszawy był bardzo wcześnie rano, postanowiliśmy wybrać się dzień wcześniej do stolicy Polski i spędzić tam wieczór. Uważam, że Warszawa jest bardzo przyjemna i warto od czasu do czasu się wybrać, aby oderwać się od codzienności i wypić piwko, porozmawiać o podróżach i pograć w chińczyka ze znajomymi.

Następnego dnia już siedzieliśmy w samolocie do Wilna, lot trwa około godziny, więc idealnie, aby uciąć krótką drzemkę. I tak też robię. Spanie w samolocie to najprzyjemniejsza rzecz na świecie, tylko pamiętajcie, aby mieć ze sobą wygodną poduszkę.

Lotnisko jest oddalone od miasta o kilka kilometrów, ale można się dostać do samego centrum koleją lub uberem. My wybieramy tańszą opcję, czyli pociąg.

  • Good morning, I would like to buy a ticket to city center.
  • Dzień dobry, możecie mówić po Polsku, ile bilecików potrzebujecie?

Tu się zdziwiliśmy. Niby wiemy, że dawniej te tereny zamieszkiwali Polacy, ale nie spodziewaliśmy się, że pierwsza osoba, którą spotkamy będzie mówić płynnie po Polsku. Później okazało się, że większość ludzi w Wilnie jest w stanie nas zrozumieć.

W centrum pierwsze co nam się ukazuje to Brama Ostrobramska. Chyba najbardziej rozpoznawalne miejsce w tym mieście i w zasadzie wszystko dzieje się wokół niego, więc pod bramą robimy sobie pamiątkowe zdjęcie, wchodzimy na górę i ruszamy dalej. Mamy tylko jeden pełen dzień w Wilnie.

Tomek nagle przeczytał na tripAdvisor, że jest fajne muzeum w centrum.

Muzeum – nuda pomyślałem, ale wileńskie muzeum iluzji to miejsce, w którym na pewno się nie będziecie nudzić. Znajduje się tam wiele interaktywnych przedmiotów, które możemy dotknąć, zrobić zdjęcie, albo wsadzić głowę 🙂 Jest tam pokój “ do góry nogami”, są lustra które zmieniają kształty, jak i wiele pomieszczenia które odwzorowują pewne epoki i zjawiska.

Po muzeum, krótki spacer po mieście, wizyta w pałacu prezydenckim, jedynie z zewnątrz, ponieważ do samego pałacu nie można wejść i na cmentarzu, na którym możemy rozpoznać wiele polskich nazwisk.

Na koniec dnia, najważniejszy punkt podczas planowania każdej podróży, czyli lokalne jedzenie. Litewska kuchnia jest bardzo tłusta i syta, ale nie mogliśmy się powstrzymać, aby nie spróbować najważniejszych dań. Bardzo dobry tu jest chłodnik litewski, cepeliny, czyli takie pyzy ziemniaczane, które często wypełnione są pysznym farszem mięsnym. Największym zaskoczeniem dla mnie był chleb. Po prostu chleb, który był smażony na głębokim oleju w takiej panierce jak kurczaki z KFC. Do tego gorący, roztopiony ser, w którym macza się kawałki chleba. Tak proste danie, a utkwiło mi w pamięci na bardzo długo i na pewno zamówię następnym razem, gdy odwiedzę Litwę. Trzeba bardzo uważać jedząc te wszystkie posiłki, ponieważ są bardzo tłuste, co może spowodować rewolucję w naszych brzuchach.

Następnego dnia już wracaliśmy do Polski. Lot z Wilna do Warszawy trwa 50 minut, ale ze względu na zmianę czasu, lądujemy o tej samej godzinie, a czasami nawet wcześniej niż wystartowaliśmy. Zdecydowanie był to najkrótszy lot w moim życiu i jeden z tańszych. Szczerze polecam odwiedzić to miasto, jest ono idealne dla osób, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z podróżowaniem, ale boją się styczności z językiem obcym oraz dla osób bardziej doświadczonych, które chcą przeżyć kolejny city break.