Hola! Buenos Días!

 

Tym razem o Hiszpanii, ale trochę inaczej niż się wszystkim kojarzy. Zamiast standardowej wyprawy na jedną z wysp lub nad piękną plażę w środku wakacji, postanowiłem sprawdzić, czy w Hiszpanii też jest ciepło w grudniu i jaki panuje nastrój w Madrycie tuż przed świętami. Miało być tanio, więc wszystko odbywało się w weekend z bagażem podręcznym.

 

Jest grudniowy poranek. Prognozy pogody zapowiadały 18 stopni w Madrycie, a w Polsce było ok 5, więc stwierdziłem, że lecąc na bagażu podręcznym nie mam możliwości spakowania dwóch kurtek i zabiorę ze sobą wiosenną. Bardzo szybko, bo już pierwszego dnia okazało się, że to był zły pomysł, ponieważ w Warszawie bardzo długo czekałem na pociąg, przez co przemarzłem do szpiku kości.

Warszawa Modlin:

Wylot był z Modlina, transport na to lotnisko nie jest łatwy. Polecana przeze mnie opcja ( najtańsza) to:

1 etap. Pociąg, Flixbus lub samolot do centrum Warszawy lub na Warszawę Zachodnią ( bilety na samolot np. z Poznania są czasami tańsze niż bilety na pociąg, warto sprawdzić przed zakupem). Ja wybrałem Flixbusa, czasami do Warszawy możemy pojechać za kilkanaście złotych, a zdecydowanie wolę podziwiać widoki z autobusu, niż z pociągu.

  1. etap. Bilet lotniskowy – jest to oferta skierowana do klientów lotniska Warszawa Modlin. Kupujemy jeden bilet za 19zł i możemy dojechać pociągiem, a następnie autobusem bezpośrednio na terminal odlotów. Niestety nie jest to najszybsza i najwygodniejsza oferta, ale jest najtańsza, a przecież o to chodzi w tanim podróżowaniu. Bilet działa też w drugą stronę. Po przylocie możemy na tym bilecie dojechać autobusem z lotniska do Stacji Modlin, następnie do centrum i przez 75 minut poruszać się komunikacją miejską w strefie 1. Więcej informacji pod tym linkiem: https://lotniskowy.mazowieckie.com.pl/

Lotnisko Madryt-Barajas:

Lotnisko jest niesamowicie wielkie. Ciekawostką jest, że to największy pracodawca w Madrycie. Łatwo się zgubić, ponieważ do wyjścia jedziemy ok. 20 minut na ruchomych platformach. Lotnisko należy do jednych z największych na świecie i jest gotowe obsłużyć do 70mln pasażerów rocznie. Po wylądowaniu mimo tego, że leciałem tanią linią lotniczą, pasażerowie wychodzą przez rękaw. Dojechać można do centrum busem, który kursuje pomiędzy lotniskiem, a centrum. Pamiętajmy, żeby przy odlocie zaplanować naszą podróż dużo wcześniej, mogą pojawić się korki. Jest też opcja dojazdu metrem, lub pociągiem, niestety nie kursują one 24h na dobę.

Więcej o busach znajdziemy tutaj: https://www.aeropuertomadrid-barajas.com/transportation/madrid-airport-bybus.htm

Jeśli chodzi o Madryt to w grudniu raczej nie zobaczymy śniegu. Było ciepło, ok. 20 stopni i słońce. Bardzo pozytywnie wpływa taka pogoda na samopoczucie, zwłaszcza, że w Polsce od ponad 3 miesięcy było szaro, ciemno i deszczowo. Widać, że miasto przygotowywało się do świąt. Wszędzie ozdoby, jarmarki na których prędzej kupimy sok ze świeżo wyciskanych owoców, niż grzane wino. Po krótkim spacerze i śniadaniu można się zabrać za zwiedzanie:

Mercado San Miguel.

Mercado, czyli targ/rynek. Zadaszone miejsce, które robi wrażenie już z zewnątrz ze względu na starodawny styl, piękne kolumny i zabudowę z cegły. W środku jest jeszcze lepiej. Na dużej przestrzeni znajdziemy najlepsze produkty do zjedzenia i wypicia. Mięso, wino, ciasta, owoce morza. Niektóre z nich są przyrządzane na miejscu na naszych oczach. Niestety ceny tam są dość wygórowane, ale widać, że turystom jak i mieszkańcom Madrytu w ogóle to nie przeszkadza. Niektórzy potrafią tam się spotykać całymi rodzinami i tak spędzać swój wolny czas.

Park retiro.

Polecam wybrać się do niego o zachodzie słońca. W parku znajduje się dosyć duży staw, po którym możemy popływać wynajętą łódką. Przy wodzie znajduje się pałac kryształowy oraz półkolista kolumna z pomnikiem Alfonsa XII – obowiązkowe miejsce na zrobienie sobie selfie! Sam park zajmuje 120 hektarów, więc warto wypożyczyć rower lub hulajnogę, aby się po nim swobodnie poruszać. W parku znajduje się tez sporo stoisk, na których w dobrej cenie można zakupić magnesy, breloczki, lub inne pamiątki z Madrytu.

Pałac królewski.

Ogromny i piękny pałac w centrum miasta. Można wybrać darmowe zwiedzanie, czyli obejście go dookoła, jak również kupić bilet i zwiedzić kilka pomieszczeń. Pałac ma ich aż 2800. Czasami przed wejściem możemy trafić na defilady. Całość jest zaprojektowana, wykonana i utrzymana w stylu barokowym.

Puerta de sol.

Ogromny plac, serce Madrytu. Aktualnie znajduje się on w samym centrum miasta, ale dawniej było to miejsce gdzie się wjeżdżało do stolicy Hiszpanii.  Na placu jest pomnik Karola III, drzewo truskawkowe, piękny budynek pocztowy i wiele innych wspaniałych dzieł architektury. Ale według mnie najważniejszym punktem jest tzw. kilometr zerowy od którego zaczyna się mierzyć wszystkie odległości i drogi wychodzące z centrum kraju do innych miast. Uznawany jest za serce Madrytu, a turyści z chęcią robią sobie przy nim zdjęcie.

Churros z czekoladą.

Przed wyjazdem nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Chorros to takie „pałki” zrobione z ciasta, trochę w smaku podobne do pączków. Też są robione w oleju, ale jednak smakują całkiem inaczej. Tradycją jest, by kupić to ciasto wraz z czekolada podawaną na gorąco. Połączenie bardzo tłuste, ale idealnie, szczególnie w grudniowy weekend. O popularności tego przysmaku świadczą ogromne kolejki. Stoisk, które sprzedają Churros jest bardzo dużo, ale do każdego musimy odstać minimum 10 minut lub w sezonie nawet dłużej!

Polecam każdemu wybrać się do Madrytu na dłużej niż weekend. To miasto ma do zaoferowania wiele ciekawych miejsc, budowli oraz parków, czy zwykłych, a zarazem niezwykłych ulic, którymi czasem warto się po prostu przespacerować, usiąść, wypić kawę i wsłuchać się w głos miasta.