Poszukując tanich lotów jakiś czas temu trafiłem na Bułgarię w cenie 80zł w dwie strony. Od razu przypomniały mi się historie jak kiedyś całe rodziny pakowały się z bagażami do malucha i ruszali właśnie do tego kraju. Szczerze, nigdy nie brałem pod uwagę wakacji w Bułgarii, nie interesowałem się i oprócz tego, że leży nad Morzem Czarnym, nic nie wiedziałem o tym kraju. Miesiąc później znajdowałem się już na lotnisku w Burgas. W tym czasie przeczytałem sporo poradników i opinii innych turystów, którzy byli już tam wcześniej. Okazało się, że to dalej całkiem popularny kierunek wakacyjny wśród Polaków, całkiem przystępny cenowo, ze świetną bazą noclegową oraz zapleczem turystycznym. Nie doczytałem tylko tego, że kiwając głową w górę i w dół zaprzeczamy, a na boki potwierdzamy. Bułgarzy kiwają odwrotnie niż reszta świata, ale dowiedziałem się o tym dopiero w samolocie powrotnym do Polski z opowieści innych turystów, którzy mieli problemy z tym związane.

Przygotowanie:

Okazało się, że lotnisko znajduje się bardzo blisko centrum miasta, co jest rzadkością w przypadku tanich linii lotniczych. Do zaplanowania miałem 3 dni dla 3 osób dorosłych, ponieważ na ten wyjazd postanowiłem zabrać swoich rodziców. Szukając noclegu trochę się zdziwiłem, bo ceny bardzo się wahały w przedziale od 20 zł do 100zł za noc. Ja wybrałem coś pośrodku, w cenie 70zł za noc za osobę ze śniadaniem. Jeśli chodzi o wybór odpowiedniego hotelu, to nie jest to najłatwiejsze zadanie, każda oferta przyciąga pięknymi zdjęciami ogromnych ośrodków z basenami, saunami i wszystkimi dogodnościami, jakie moglibyśmy sobie wymarzyć na wakacjach. Rzeczywistość w Bułgarii często wygląda inaczej, dlatego ważne jest, aby przeczytać jak największą ilość opinii o danym obiekcie. Następnie szukałem atrakcji w okolicy. Miasto Burgas nie jest typowym miastem turystycznym. Zazwyczaj ludzie po wylądowaniu udają się do Słonecznego Brzegu, lub Złotych Piasków, ale ja postanowiłem, że zostaniemy jeden dzień na miejscu, kolejnego dnia wypożyczymy samochód i pojedziemy do Nessybar, a ostatniego dnia odpoczniemy nad morzem w Burgas. Jest to idealny plan na wakacje w Bułgarii poza sezonem, ponieważ większość ośrodków turystycznych jest nieczynna, lub niewiele się dzieje.

Burgas:

Burgas nie jest typowym miastem turystycznym, ale jest kilka atrakcji, takich jak ul. Aleksandrowicza – długi deptak przypominający Krupówki w Zakopanem, zabytkowe kościoły, czy też Sea Garden – piękny ogród na morzem, w którym możemy się zrelaksować i podziwiać piękno natury. Wszystko to możemy zwiedzić w jeden dzień, więc na pewno nie ma sensu planować zwiedzania tego miasta dłużej. Burgas to też miejsce, gdzie można dobrze zjeść. Dzięki aplikacji Trip advisor znalazłem naprawdę smaczne jedzenie w dobrej cenie, czego nie mogę powiedzieć o miejscowościach typowo turystycznych, w których płaci się ok 40zł za odgrzaną pizzę z marketu. W sezonie letnim w mieście jest wiele imprez, a miasto tętni życiem nocnym. Niestety kwiecień to jeszcze zbyt wcześnie, aby się o tym przekonać. Miesiąc wcześniej byłem w Mediolanie – mieście mody, aczkolwiek to wszystko co tam widziałem można było kupić w Bułgarii, tylko że 10 razy taniej. Burgas to miasto podróbek, większość mieszkańców chodzi w dresach adidasa i butach firmy Tommy Hilfiger. Bardzo zabawnie to kontrastuje z widoczną biedą, starymi autami, zniszczonymi mieszkaniami, ale nie ma co się dziwić skoro takie buty kosztują 20zł, a koszulki możemy zakupić za piątaka.

 

Nessybar:

Drugiego dnia naszego pobytu w Bułgarii wypożyczaliśmy samochód. Wszystko zarezerwowałem wcześniej, w Polsce przez Internet, ponieważ jest taniej niż na miejscu. Po opłaceniu depozytu i załatwieniu wszystkich formalności otrzymałem porysowane z każdej strony Suzuki Baleno. Mimo wielu zadrapań, był to całkiem ładny i drogi samochód, ponieważ większość Bułgarów jeździ bardzo starymi i zniszczonymi autami. Ruszyliśmy w drogę do Nessybaru. Niestety drogi w tym kraju są w fatalnym stanie, o ile jest asfalt to jest on dziurawy. Jedyny plus jest taki, że są duże ronda i szerokie skrzyżowania, co przy małym ruchu zapewnia komfortową podróż, aczkolwiek stan nawierzchni jest zdecydowanie gorszy niż na Polskich drogach. Spełniłem też jedno ze swoich marzeń – przejazdu jako kierowca nad morskim wybrzeżem. Nessybar jest pięknym miastem, ale też bardzo ukierunkowanym na turystów, a w szczególności Polskich. Można spotkać tam wiele polskich akcentów, sprzedawcy często mówią w naszym języku, a nawet możemy zjeść tradycyjny narodowy obiad. Jest to bardzo stare miasteczko, znajduje się w nim wiele ruin oraz pięknych uliczek ze starymi budynkami. Generalnie jest bardzo uroczo i dobrze, że byliśmy poza sezonem, bo podobno w okresie letnim jest tam bardzo dużo turystów i miasto trochę traci swojego uroku osobistego. Na obiad wybraliśmy się do restauracji z napisem: „ Obsługa i menu po Polsku” Niestety był to kiepski wybór, ponieważ ceny były podobne jak w restauracji w Burgas, ale jakość potraw była na niskim poziomie – odgrzewane potrawy w mikrofali, czy też małe porcje sałatek nie zachwycały w smaku. W centrum Nessybrau znajduje się też wiele małych Cerkwii, które można zwiedzać, aczkolwiek wejście do każdej z nich to koszt 3 lewów, czyli około 6zł za osobę. Po całodniowym zwiedzaniu wsiedliśmy do naszego auta i pojechaliśmy do miejscowości Słoneczny Brzeg, która w sezonie jest bardzo oblegana przez turystów. Niestety nie oferuje ona żadnych atrakcji, poza ładną plażą, więc nie zostaliśmy tam na dłużej.

Plaże i turystyka:

Szukając hotelu na własną rękę musimy uwzględnić wiele rzeczy, o których nawet nie myślimy szukając noclegu nad polskim morzem. Ważne jest, aby hotel miał własną plażę, o którą dba i którą sprząta, ponieważ Morze Czarne wyrzuca wiele muszelek, które mieszają się z piaskiem i mogą pokaleczyć nam nogi, ponadto przy brzegu mieszka sporo osób, które zabrudzają plaże i czasami są bardzo brzydkie, a chyba nie chcielibyśmy spędzać dnia w zaśmieconym miejscu. Jadąc do Bułgarii musimy wiedzieć, że jest ogromna różnica pomiędzy wyjazdem w sezonie, a poza nim. W sezonie spotkamy tam wielu Polaków i innych turystów, plaże mogą być bardzo oblegane, ale za to mamy sporo atrakcji, bary są długo otwarte i na pewno nie zabraknie nam rozrywki. Jadąc poza sezonem, musimy się liczyć z tym, że po 18 ciężko będzie nam zjeść coś na mieście, ale bez problemu kupimy piwo lub coś mocniejszego, wiele Aquaparków jest nieczynna, a pogoda jest podobna do tej w Polsce. Ja osobiście wybrałem podróż poza sezonem i nie żałuję, ponieważ lubię aktywnie spędzać czas, aczkolwiek byłem tam 3 dni, dłużej bym po prostu nie miał co robić w okolicy Burgas, ponieważ okolice te jednak bardziej skupiają się na turystach sezonowych, chcących spędzać całe dnie na plaży.

Motoryzacja:

Jestem fanem wszelakiej motoryzacji, ale najbardziej starej – klasycznej. Nie spodziewałem się, że Bułgaria dostarczy mi takiej dawki aut na których można zawiesić oko. Dla większości są to po prostu stare, rozpadające się auta, aczkolwiek mają to coś. Połączenie starych samochodów, dziurawych, rozsypujących się ulic i ludzi chodzących w nowych „oryginalnych” ubraniach jest przekomiczne. Na drodze można spotkać Łady, Mercedesy, stare Volkswageny golfy i wiele innych. Tych samochodów już praktycznie nie spotkamy na Polskich drogach. Myślę, że wpasowałbym się do tego otoczenia przyjeżdżając Maluchem do Bułgarii, może kiedyś… kto wie ?