Od takich słów zrodził się pomysł, aby zorganizować jednodniowy wyjazd do Karpacza. Dlaczego jednodniowy? Miało być tanio i atrakcyjnie taka jest idea wypraw Projektu Maluch.

Zebrałem czteroosobową ekipę i w niedziele o piątej rano wyruszyliśmy w podróż. Karpacz jest bardzo popularny dla Poznaniaków.. Znajduje się on niedaleko i jest atrakcyjną miejscowością zarówno latem jak i zimą.

Pamiętam z czasów dzieciństwa zimowe półkolonie do Zakopanego organizowane w moim mieście. Hałdy śniegu, kuligi prowadzone przez konie i chodzenie po górach całymi dniami. Jako że narciarzem nie jestem dobrym i nigdy nie będę, to skupialiśmy się na chodzeniu, co też ma swój urok.

 

O godz. 10:00 już byliśmy na szlaku. Cel: schronisko Samotnia. W Poznaniu zobaczenie śniegu od kilku lat jest nie lada wyczynem ze względu na łagodne zimy. W górach nie mieliśmy z tym problemu, chwilami sięgał on aż po kolana, a szlaki były tak oblodzone, że nie dało się chodzić, trzeba było po prostu zjeżdżać. Rada dla wszystkich wybierających się – zabierzcie ze sobą plastikowe jabłka do zjeżdżania, zdecydowanie skrócą one waszą podróż w dół i zapewnią sporo frajdy.

Droga w górę i w dół zajęła nam zaledwie 4 godziny, więc jeszcze za jasna zdążyliśmy zejść do centrum miasta. Jeśli ktoś się wybiera do Karpacza, to z doświadczenia nie polecam żadnych knajp jeśli chodzi o zjedzenie obiadu. Najtaniej i najsmaczniej możecie zjeść w stołówce szkolnej w centrum miasta, gdzie solidny zestaw obiadowy kosztuje kilkanaście złotych.

 

Po jedzeniu wróciliśmy do Poznania. Wyprawa zajęła nam 16 godzin, a koszt paliwa na osobę 42 zł. Taniej byłoby tylko rowerem, więc jeśli nie wiecie co robić w najbliższy weekend, to zachęcam do szukania chętnych, pakowania plecaka i wyjazdu w góry.

Autor: Adam Dudziak